Część
z Was zapewne zna ten problem. Dobór odpowiedniego stanika, a właściwie
nie tyle sam dobór, co dostanie takiego rozmiaru w rozsądnej cenie,
ładnego i wygodnego. Przed ciążą nosiłam duże 75d, po kilku tygodniach
niezbędne okazało się 75e. Zanim go kupiłam myślałam, że oszaleję.
Wchodzę do sklepu, znam swoje wymiary, więc proszę sprzedawczynię o
konkretny rozmiar, jeszcze naiwnie myśląc, że będzie z tego modelu,
który mi się podoba... O słodka naiwności :) Kobieta za ladą patrzy na
mnie i wyrokuje, na pewno nie nosi Pani takiego numeru, proszę... 80b...
bez komentarza. Nalegam, ale nic to nie daje, dla świętego spokoju
przymierzam, by udowodnić kobiecie, że 80 w obwodzie, to
nieporozumienie, bo nie będzie trzymał i cały ciężar wyląduje na
ramiączkach, pomijam złe miseczki. Na żywym modelu, czyli moich
piersiach, sprzedawczyni przyznaje mi rację i proponuje 75c... O
mamusiu. Pytam grzecznie, czy jednak mogłaby mi podać 75e, no cóż nie
mają. OK, od tego należało zacząć - wychodzę.