Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grzybobranie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grzybobranie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 października 2013

U babci, grzybobranie i 5 miesięcy

Nie pisałam, bo byliśmy u mojej mamy. Mikołaj uwielbia pobyty u babci. Nawet kilka godzin w samochodzie mu nie przeszkadza, bo "jedzie do babci", może być grzeczny, zasypia, rozgląda się, pociesza Dominika, je - przeważnie jest tak spokojny, że aż dziwne :) Właściwie mnie to nie zdumiewa, bo sama uwielbiałam wypady na wieś. Babcie coś w sobie mają, zawsze się u nich czułam taka zrelaksowana, bezpieczna, a ile atrakcji! Wprawdzie moja mama nie jest typową/stereotypową(?) babcią z kurami, ogródkiem itp., ale poszaleć można. Jest mała działka przy domu, a w niej latem pomidorki (dostałam też w donicy i na tarasie podlewał i zbierał codziennie kilka cudownie słodkich), poziomki, kwiaty, a teraz były tak lubiane przez niego jabłka. I żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia jak je zrywał z szerokim uśmiechem i zachwytem na twarzy, a jednocześnie w skupieniu, bo to tak ważna czynność.
Poza tym w pobliżu jest las, co aż taką atrakcją nie jest, bo mieszkamy koło puszczy, ale u babci jest jednak inaczej. Byliśmy we czwórkę na spacerze. Dominik w chuście, Mikołaj z piłką. Pograliśmy trochę na Orliku, szanse nie były wyrównane, bo 2:2, w tym ja z małym w chuście, więc ta pomoc raczej utrudniała, ale co tam. Wynik mimo wszystko był wyrównany, bo mąż nie chciał mi zrobić krzywdy mocniejszą piłką, a Mikołaj choć kopnięcie ma wspaniałe jak na 2,5 latka, to jeszcze sobie z nim radzę. Za to obronił kilka moich strzałów, mąż miał więcej problemów, ale go nie oszczędzałam ;) Powrót z boiska i placu zabaw, koło szkoły, do której "chodziła mamusia jak była mała" - i to prawdą częściową jest, ale na tym placu zdecydowanie się nie bawiłam, bo go jeszcze nie było, jednak to nieistotne szczegóły - lasem. A w nim... tyle grzybów! Poznawaliśmy i szukaliśmy różnych, najbardziej spodobały się chyba muchomory, takie piękne czerwone, ale na szczęście obowiązywała zasada nie dotykamy, a jedynie oglądamy i szukamy, a jadalne zabieramy ze sobą i tu cała skomplikowana akcja. Miałam okulary, więc widziałam lepiej od Tomka i w związku z tym nieskromnie się przyznam, że znalazłam najwięcej, ale też grzybobranie uwielbiam. Kierowałam Mike'a w danym kierunku, by mógł "znaleźć" grzyby, potem go zbierałam, a on podawał tacie, który dzielnie niósł. Babcia oficjalnie się ucieszyła, ale pewien problem miała, bo co zrobić z kilkunastoma grzybami? Padło na suszenie.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...