niedziela, 21 grudnia 2014

Pojemnik na zabawki kąpielowe BabyOno

Na początku grudnia, w sam raz przed Mikołajkami, kurier przyniósł nam pojemnik na zabawki kąpielowe od firmy BabyOno. Trafił do paczki dla Dominika, bo Starszy już swoją miał skompletowaną. Jest to chyba jedna z nielicznych zabawek, którą bawią się wspólne, a właściwie, którą interesuje się i jeden i drugi, bo żeby tak pięknie razem, to niekoniecznie ;) Zaraz, jak to "zabawek"? Przecież to pojemnik na zabawki, rzecz użyteczna, a nie zabawka sama w sobie. Niby tak, a jednak nie, bo bardzo dobrze łączy w sobie te dwie funkcje. Do tej pory nasze kaczuszki, żabki, kubeczki trafiały do plastikowego pojemnika i na górę szafy. Plusem było to, że maluchy same do niego nie sięgały, nie rzucał się też w oczy i można było udawać, że chociaż jedno pomieszczenie w domu nie jest pełne dziecięcych gadżetów, był pojemny. Minusem była przede wszystkim konieczność częstego czyszczenia zabawek, ich osuszania przed odłożeniem, bo w innym razie woda gromadziła się na dnie pudełka. Pojemnik BabyOno służy nam zaś nie tylko do przechowania kąpielowych zwierzątek, ale i do zabawy nimi i łatwiejszego codziennego czyszczenia, opłukania po kąpieli. 
Maluchy wyrzucają z niego zabawki do wody. Mikołaj spokojnie zdejmuje i zakłada pojemnik z przyssawki, przeczepia go w inne miejsce, za to Dominik stosuje raczej rozwiązanie siłowe i... bam! jest w całości w ręku, gorzej, że do wanny pod wodą się potrafi przyczepić i potem jeszcze trudniej go wyłowić i oderwać ;) Zarówno Starszy, jak i Młodszy lubi łowienie zabawek w trakcie i po kąpieli. Próbują przecisnąć mniejsze przez otwory. Atrakcją jest czyszczenie pojemnika i jego zawartości pod bieżącą wodą, ja się cieszę, bo jest to łatwe, szybkie i przyjemne, a maluchy, bo woda ucieka dziurkami, czasami jakieś zwierzątko fika koziołki itd. Dzięki otworom woda nie zalega w pojemniku i szybciej schną. Dla zobrazowania procesu posłużę się zdjęciami ze strony BabyOno, bo u nas w oparach pary i przy "spokojnych, pozujących" Chłopakach szczegóły przysłania mgła i są zdecydowanie rozmazane, ekhm... cóż, nigdy nie twierdziłam, że super ze mnie fotograf, prawda? Połączcie to z awarią aparatu i zdjęciami wyłącznie z telefonu i efekty można podziwiać na zdjęciu wyżej :)
Przy okazji trzy wersje kolorystyczne pojemnika. My wybraliśmy neutralny zielony pasujący do kolorystyki łazienki. Różowy akcent nam niestraszny ;) Po kilku tygodniach odczepiania, przyczepiania i przesuwania mogę spokojnie napisać, że moc przyssawki godna pozazdroszczenia i utrzymuje ciężar zabawek, nawet biorąc pod uwagę, że w części zwierzątek przez jakiś czas z przyczyn nieznanych pozostaje woda (do czasu mojego prysznica, gdy to namiętnie ją z nich wyciskam ;)), więc jest wytrzymała i spełnia swoje zadanie. Dodatkowo sama w sobie interesuje Młodszego, który usilnie próbuje ja odczepić - może to jakaś sugestia, że klocki typu przyssawki by się przydały? Wadą pojemnika jest rzucanie się w oczy i ekspansja dzieci na ostatnie, pozornie od nich wolne pomieszczenie... Prawdziwa tragedia :)
Za pojemnik dziękuję Pani Agnieszce z firmy BabyOno. 
http://www.babyono.com/
Jednocześnie mam do Was pytanie: jak przechowujecie zabawki do kąpieli swoich maluchów? Właściwie dwa pytania: czy i u Was mimo usuwania części z nich co jakiś czas niesamowicie się mnożą i jest ich tak dużo?

8 komentarzy:

  1. U nas zabawki kąpielowe się nie mnożą za to w kąpieli co jakiś czas lądują zabawki zupełnie do tego nie przeznaczone. NA szczęście w granicach rozsądku (ostatnio stada koni z playmobil) zabawki trzymam w plastikowym koszyku z dziurkami w którym spokojnie odciekają i schną pozostawione w brodziku. A ten zaprezentowany przez Ciebie pojemnik bardzo fajny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas motylek ze zdjęcia jest całkiem nie kąpielowy np. ;) To samo część kubeczków z wież trafiła na stałe do zabaw w wodzie i to przelewanie, nalewanie, częstowanie herbatą nie ma końca i się nie nudzi. Mnożą się głównie za sprawą gości. Teraz już rzadziej, ale jak Młodszy był mniejszy, to często się zdarzały upominki w formie zabawki z dziurką, książeczki wodoodpornej, jakiś kranik, czy młyn wodny, pelikan na zabawki z siatką itp. W sumie to nawet trafione prezenty były, bo dzieci zawsze miały frajdę, a ja mogłam wymienić część na nowsze. Pomysł z plastikowym koszykiem z dziurami też super.

      Usuń
  2. U nas wszelkie gumowe zabawki mają bardzo krótki żywot. Sprawdzają się bardziej plastikowe, które można "wyprać" w zmywarce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gumowe staram się co jakiś czas czyścić przepłukując środek staranniej, ale i tak często je wymieniamy. Jednak więcej powoli przybywa plastikowych, choćby te kubeczki, czasami jakieś postaci z lego ;) Jednak Dominik jeszcze lubi się pływającymi gumowymi bawić, więc przez jakiś czas nie znikną. Za to pożegnaliśmy się z książeczkami do kąpieli, bo raz, że już się znudziły, a dwa na łączeniu/zgrzewie sporo się paskudztwa gromadziło i nie chciało mi się już szczoteczką ich czyścić ;)

      Usuń
  3. Właśnie czegoś takiego szukałam!
    A jak trzyma się na ścianie? Nie odpada?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) U nas na płytkach trzyma się fantastycznie, ale też mamy spore prostokątne kafelki, więc nawet jak Dominik przesuwa pojemnikiem próbując go odczepić, to do fugi daleko i trochę mu to zajmuje. Jak jest nierówność/przerwa i dostaje się powietrze, to automatycznie słabiej o wiele trzyma, ale u nas tego poza właśnie fugami brak. Na wannie też dobrze trzyma :) U nas mimo obciążenia nie odpadł jeszcze ani razu..

      Usuń
  4. Nie przepadam z gumowymi, ciężko dbać o ich czystość. Plastiki zamieszkują wiaderko. Ten pojemnik bardzo mi się podoba, rozejrzę się za nim.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam o takim pojemniki na zabawki do kąpieli, ale na pewno jest dużym ułatwieniem.
    P.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...