niedziela, 15 września 2013

Zapraszam na wywiad :)

Dzisiaj trochę inaczej :) Zapraszam Was do przeczytania wywiadu ze mną opublikowanego na blogu Kreatywnym Okiem i zmykam do dzieci. I z ciekawości: powiedziałam coś nowego, czy stali bywalcy wiedzieli wszystko? :) A i w końcu nadeszła wiekopomna chwila i postanowiłam się zabrać za zaległe nominacje i odpowiedzieć na Wasze pytania, ale to już w tygodniu.
I pozostając przy pasji tworzenia powstają nowe miętolmetki w nowe wzorki. Jedna będzie dla Dominika do kolekcji, a pozostałe trafią do sklepiku. Jak Wam się podoba Jedynka i Dwójka z kota Prota? Mikołaj ostatnio uwielbia. Chyba dzięki piosenkom, bo śpiewa z nimi.

wtorek, 10 września 2013

Chusta tkana NatiBaby Brezo 5,2m

Uwielbiam! Jest cudownie złamana, sama się praktycznie dociąga. Na mnie jednak odrobinę za długa, w kieszonce za kolano i niby się po ziemi nie ciągnie, to jednak przewiązuję jeszcze raz i węzeł z przodu. Za to na męża w sam raz. I tak udało mi się go namówić i zamotać z małym :) Pierwsze wrażenia pozytywne, zobaczymy, czy coś w tym kierunku się rozwinie, czy nie. I niby dużej różnicy wzrostu między nami nie ma, jakieś 10-12 cm, a Dominik się wydaje taki tyci, tyci na nim :) I te fiolety piękne! Chociaż na Tomku średnio mi pasują, w niebieskiej zdecydowanie lepiej.
Ostatnio też Mikołaja kilka razy wiązałam, ale to na kilka minut, bo chciał tak jak Braciszek, ale szybko znalazł sobie inne zajęcie typu budowanie z klocków czy rower. Twierdził, że wygodnie, ale wolał biegać. Fakt wiązałam go w domu, był wypoczęty. Mi było o dziwo wygodnie - o dziwo, bo z przodu - ale ten ciężar, to nie na długie spacery. Może na plecach lub biodrze jak się zmęczy? Ostatnio trenowałam przerzucanie Młodszego na plecy bez asysty. I to opanowałam, jeszcze muszę ze dwa, trzy razy zamotać, żeby też dobrze wyglądała chusta ;) Odbierając Mikołaja z przedszkola spotkałam jedną z mam, z którą już wcześniej kilka razy rozmawiałam, bo była na podobnym etapie ciąży i urodziła kilka dni przede mną. Mamy dzieci w tym samym wieku i okazało się, że jest doradcą noszenia w chuście, więc jak sama się nie ogarnę, to wiem gdzie szukać pomocy. Przy okazji moje wiązanie uzyskało pozytywną ocenę ;)

niedziela, 8 września 2013

Zabawki z metkami - miętolmetki

Obiecałam w komentarzu przy wpisie o odbijaczkach pokazać jakie miętolmetki robię, to proszę :)
Przeważnie z minky, czyli delikatnego, miękkiego, coraz bardziej popularnego i lubianego polarku. Do tej pory wzór w sowy plus fioletowe lub brązowe wypukłe kropki. W poniedziałek powinnam mieć też niebieskie słoniki, morskie kropki wypukłe i małpki z bajki o Kocie Procie, czyli Jedynkę i Dwójkę ;) Do tego oczywiście tasiemki/metki. Przeważnie tkane lub rypsowe, mocne. 

sobota, 7 września 2013

Wełniak made by Manualnia :)

Też macie wrażenie, że dawno nie było o pieluchach :)
Internetowa znajomość i rzucony ad hoc pomysł zaowocował takim cudeńkiem :) W sumie piszemy ze sobą już od dobrych trzech lat, a wszystko zaczęło się od ciąży i forum. Potem rady rękodzielnicze, ja zamówiłam czapeczki różne (choćby takiego fajnego Skrzata - to nie tyle czapa co szaliko-kapturo-coś), Magda kartki i bombki. A i tak przeważnie o wszystkim i niczym piszemy, czyli najlepiej :) Kurcze trzeba się spotkać, a że różne kraje, e tam, z dwójką dzieci to pikuś ;) A tak trochę poważniej, zapewne zauważyłyście, że ostatnio mam małego kręćka na punkcie wielorazowych pieluch. "Ostatnio" czyli dobre cztery miesiące i "małego": nie nie kupuj, nie czytaj, już Ci wystarczy, ale to takie śliczne, takich jeszcze nie mam, nie, ale to nowe wzory, nie, jak ślicznie by wyglądał, ciekawe czy są bardziej chłonne od X, nie X są ok, daj spokój, ale wydają się zgrabniejsze, może spróbować, nie, wystarczy, no może jak z S wyrośnie i je sprzedamy, to wtedy ;) Fragment wewnętrznego dialogu. Taaa, jeszcze trochę i pójdę na pieluchowo-chustowy odwyk :)

czwartek, 5 września 2013

Poranki

Doczekałam się wspaniałego momentu, gdy to my budzimy Mikołaja, a nie on nas. Chociaż mnie budzi Dominik, więc jeszcze perfekcyjnie nie jest ;) Na szczęście po około godzinie zabawy i ćwiczeń zasypia dalej, a ja albo z nim, albo zabieram się za domowe obowiązki, przeglądam internet - różnie. Rano przeważnie bawię się z nim jeszcze w łóżku w stanie wołającym o kofeinę, teinę lub sen, więc spokojna rozrywka typu puszczanie baniek mydlanych - przeżywamy ponownie okres fascynacji nimi.
Jak widać na zdjęciu w ruch idą gryzaczki i grzechotki. I najlepsze - przynajmniej bardzo mnie cieszące: ciumkatki/miętolmetki zrobione przeze mnie - ma ich już chyba z 5 czy nawet 6... bez komentarza, ale każda inna (kształt, kolor, materiał). Rano te nieszeleszczące, bo zdarza się, że przy nich usypia, a nawet jak nie, to tak z 15 minut wyłącznej uwagi im poświęca, nawet w wózku się uspokaja jak mu dam. Love it!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...