Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rękodzieło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rękodzieło. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 października 2014

Czapka krasnal dla dziecka 4w1

Tym razem czapka dla Dominika, ale i Mikołajowi chyba sprawię podobną. Materiały: dresówka szara i chabrowa, tasiemka tkana w samolociki. Do kompletu jest apaszka dresowa na napy, ale się nie załapała na zdjęcia, za to jest apaszka z flaneli w pingwinki podszyta białą - oczywiście uszyta przeze mnie :) Robiłam wg tego kursu Pepi Leti, który podrzuciła mi Neska - dziękuję. Uproszczoną wersję widziałam na blogu JakUszyć, ale ta mi się bardziej podoba.
Dlaczego 4w1? Bo jest dwustronna, czyli można nosić krasnala szarego lub niebieskiego i jeszcze można podwinąć. Na zdjęciach tylko w trzech wersjach, ale niebieskiego krasnala możecie sobie wyobrazić prawda? I mój najwspanialszy uciekający model ;) Właściwie można jeszcze inaczej wywinąć uzyskując mega długi flip z tyłu, ale to już nie nasz styl.
Wersję podwiniętą preferuje mój mąż, tu dzisiejszy spacer.
Przymiarka przed ostatecznym zszyciem
Wersja po prawej jest moją ulubioną, no i ta apaszka :)
I która się Wam bardziej podoba? Ta czy pokazywana wcześniej szara dla Mikołaja?

wtorek, 30 września 2014

Uszyłam dziecku czapki :)

Wiem, wiem już się chwaliłam na Instagramie i facebooku, ale blog to blog, więc i tu Was pomęczę. Niestety nie mam dobrych zdjęć. Spodobały mi się dresowe, więc na takie się zdecydowałam. Pierwsza jest dwuwarstwowa z dzianiny dresowej pętelkowej w kolorze szarym, a wewnątrz kolor jeans. Eksperymentalnie metka tkana w samolociki. Może być założona jak na zdjęciu lub można dół wywinąć i jest bardziej przylegająca/krótsza z  kontrastową zakładką koło twarzy. Mikołajowi się podoba, co najważniejsze.
Druga jest jednostronna w kolorze: jeans, materiał prawie jak ściągacz. Ciekawie się podwija, dlatego niczego do niej nie dodawałam. I jest też dobra na Dominika, więc mogą jej używać zamiennie ;)
I jak Wam się podobają? Materiału jeszcze mam sporo, więc powstaną jeszcze spodenki jakieś, czapki dla Dominika, może inne wzory dla Mikołaja, jakiś szalik/komin i może się odważę bluzę z grubszego uszyć ;)

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Kartki na Dzień Babci i Dzień Dziadka

Ostatnio znowu cisza blogowa, bo kręcę i kręcę kartki na Dzień Babci i Dziadka. I pochwalę się, a co :) Więcej ujęć na blogu rękodzielniczym tu.
Dwie już poleciały, a właściwie zapakowane czekają na spacer na pocztę. Jeszcze jakieś dla mojej mamy muszę zrobić od najwspanialszych wnuków i dla mojej babci, ale tu mam jeszcze trochę czasu i czekam na dostawę kilku materiałów.
Poza tym wycinam i sklejam figurki Księżycowego Jima, Falki, Rovera, TEDa, Eco itp. dla Mikołaja, który przeżywa fascynację już nie tylko strażakami, ale i kosmosem... I budujemy z Lego Duplo maszyny latające, stacje kosmiczne, robimy dostawy wody, jedzenia, odkrywamy nowe planety, latamy poduszkowcem i takie tam - dzieje się :) 
Dominik niestety znowu coś chwycił i markotno-marudny, ale cały czas słodki i kochany.

niedziela, 17 listopada 2013

Szyjemy ;)

Ostatnio sporo czasu spędzam przy maszynie, więc Mikołaj się tym zainteresował. Szczególnie, że czasami coś dla niego zrobię, albo dla Dominika. Nadal jesteśmy na etapie "dlaczego?", więc i maszynę musiał poznać bliżej. Zdjęcia tragicznie, bo wieczorem, ale... Najpierw podpatrywał, co kombinuję. Akurat szyłam podkłady na ramię, więc dziecięce wzory, kolorowo, czasami jakaś tasiemka. "Mamusiu, mogę Ci pomóc?". I jak tu odmówić? Najpierw wersja mało rozsądna, czyli pedał obok, prosty ścieg, materiał u mnie, a Bąbel naciskał, mocniej, słabiej, czyli szybciej, wolniej. W ten cudowny sposób miałam trochę prucia :) 
Potem lepsze rozwiązanie. Brzdąc na kolanach i pokazujemy, co, jak, z czym. Tu igła, pokrętło, nitka, ząbki, wybór ściegów, góra-dół, obcinak itp. O dziwo załapał większość. Potem obserwowaliśmy jak materiał nam "ucieka". Nie patrzcie na technikę, chodziło o to, by było bezpiecznie.

czwartek, 7 listopada 2013

Am, am - mały Dziobak :) I kocyk

Pamiętam dokładnie to samo było z Mikołajem. Przypuszczam, że wiele dzieci tak ma. Pierwsze próby rozszerzenia diety i między innymi słoiczki. Najpierw dwie, trzy łyżeczki. Kwaśna mina i "co to?", ale "dlaczego mi to dajesz?". Chcę mleko! Próby wyplucia, mamlanie, kosztowanie. Czasami udawało się zjeść czyściutko, czasami cały był umorusany i nie tylko on. Potem to zdziwienie i radość, że zjadł już pół. A teraz? Pochłania cały słoiczek owoców, deserków i nawet nie zauważam kiedy skończy. Jak coś jem, to najchętniej by mi zabrał i spróbował - szczególnie, że czasami owoc w ten sposób podbiera i mu się udaje. Oczywiście się nim nie naje i jeszcze chce pierś. I to atakowanie łyżeczki. Am! Dziób! Mam :) Nie, żeby na pierś się nie rzucał i nie szukał :) 
Drzemka, przebudzenie - co jest najlepsze? Widok i zapach mamy obok. Uśmiech. Radość. Ta bliskość.

I przy okazji poznajcie Bąbelka w małym przyczajeniu:
Ukryty pod robionym przeze mnie kocykiem. "Robionym", bo to jeszcze nie koniec. Ciut mały na razie ;) Więcej ujęć TU. W kuchni, na leżaczku. Oczywiście taki błogostan trwa sekundę, kop i kocyk jest gdzie indziej, można go gryźć, miętolić, a co! I to baczne obserwowanie co robię. Może naczynia ze zmywarki, a może jedzonko? O jedzonko :) Mały, kochany Urwisek :) Kocham!

środa, 30 października 2013

Pół roczku pod znakiem dyni

Nie wiem kiedy to zleciało, ale wczoraj Dominik skończył pół roku, a ja pamiętam jeszcze sesję ciążową  (klik, klik) i to wyczekiwanie, pierwsze wspólne dni. Planowałam długi wpis o nim zrobić, jak się zmieniał, kilka zdjęć wstawić, ale ostatnio czasu praktycznie w ogóle nie mam. Wyjazdy na groby, przygotowania do kolejnych, a najbliższy ponad dwie godziny samochodem. Wczoraj też niespodziewanie robiliśmy dynie. Wcześniej nigdy się tym nie zajmowałam, kojarzyło mi się z Halloween, którego nie uznaję, ale w przedszkolu święto dyni i konkurs na lampion. Kilka osób już przyniosło i Mikołajowi się spodobały. Oczywiście też chciał zrobić, więc "Mamusiu, Mamusiu" i ok. Tomek wieczorem pojechał po jedną, ale taki mały koszmarek jedynie został ;) Przeszłam się więc na rynek po ładniejsze i na szczęście były. 

czwartek, 17 października 2013

Drugie życie zabawki | wspomnienia

Robiąc porządki w ubrankach, czytaj: ponowna zmiana rozmiaru i przeglądanie tych po Mikołaju, natknęłam się na jego dawną zabawkę. Pamiętam jak ją kupowaliśmy, jak się nią bawił w parku na ławce, a teraz leżała zapomniana w torbie. Taka zwykła kostka z kolorowym welurem, wewnątrz pianka i dzwoneczek. Niby nic, a zajmie na jakiś czas i cieszy :) Niestety nawet pranie jej nie pomogło, zmechacona, nie najpiękniejsza już i normalnie trafiłaby do kosza, ale od czego ma się świra na punkcie maszyny do szycia? Zrobiłam jej nowe "ubranko" z niebieskiego i brązowego minky w wypukłe kropki, dodałam sówki, masę tasiemek i proszę ;) Jak nowa. O dziwo zainteresowała bardziej Micke'a, który zaczął nią rzucać do nas w formie piłki. Co z kolei rozbawiło Dominika. Powoli i on przejawia nią zainteresowanie, ale na razie miętolmetki wygrywają wśród zabawek z tasiemkami.

poniedziałek, 23 września 2013

Spodenki z wełnianych swetrów

Ostatnio mnie maszyna przyciąga z nieodpartą siłą. I wełniane pieluchy wielorazowe ;) Dlaczego tego nie połączyć? Poszperałam w sieci i znalazłam na angielskich stronach sporo informacji o tym jak uszyć z wełnianych sfilcowanych swetrów otulacze. Można w kształcie majtek z wykroju, szortów z trójkąta, i tu na przykład dać długie nogawki i można zrobić spodenki z... rękawów. I dzisiaj właśnie o nich :) 
Wybrałam się do sh/lumpeksu/ciucholandu/szmateksu - jak zwał tak zwał - i kupiłam swetry wełniane. Oczywiście pomysł zaświtał mi w czwartek o północy, a wymiana towaru w poniedziałki/wtorki, więc wielkiego wyboru w piątek nie było, ale że chciałam jak najszybciej przetestować, to musiałam już, teraz mieć :) Padło w sumie na cztery. Jeden próbnie 80% jedynie z domieszką (ten niebieski na spodenkach i sfilcował się ładnie, ale trochę się mechaci - zobaczymy co z niego będzie), a pozostałe szare, brązowe, ale merynos lub shetlandy w 100%. Wzięłam chyba wszystkie dostępne ;) W zawrotnej cenie złotówki do max 4. Po powrocie do domu od razu wstawiłam pranie i pięknie się sfilcowały. Z rozmiaru na mnie i męża, do ciut za dużych na Mikołaja ;) Ale nadal mięciutkie i och ach wspaniałe. Czasami mam takie dziwne zachwyty nad czymś zupełnie naturalnym i normalnym. No cóż, trzeba się nauczyć z tym żyć i cieszyć.
Na pierwszy ogień poszła chyba najprostsza technika, chociaż i pozostałe skomplikowane nie są - sprawdzałam i o tym wkrótce. Szycie spodenek z rękawów. Na razie powstały dwie pary. Pierwsza niebieska próbna z ściągaczem z szarego swetra. Specjalnie robiłam ciut przydługie, bo można dobrze podwinąć a na dłużej wystarczą. Bąbel skończy w niedzielę 5 miesięcy a już nosi ubranka w rozmiarze 74/80. W miarę wysokie, bo chciałam by otulały nerki. Poza tym gdybym je jednak potraktowała lanoliną i przeznaczyła na otulacze, to dobrze ukryją formowanki i inne wypełnienia. Tak się prezentują na najwspanialszym modelu. Akurat pusta pielucha (a właściwie niepowiększający nadto pupci prefold ze snapką), bo przy pełnej (większe, chłonne formowanki) ten nadmiar przy pasie się przydaje. I powiem Wam nieskromnie, że mi się podobają bardzo :) Moje pierwsze ubranka btw.

niedziela, 15 września 2013

Zapraszam na wywiad :)

Dzisiaj trochę inaczej :) Zapraszam Was do przeczytania wywiadu ze mną opublikowanego na blogu Kreatywnym Okiem i zmykam do dzieci. I z ciekawości: powiedziałam coś nowego, czy stali bywalcy wiedzieli wszystko? :) A i w końcu nadeszła wiekopomna chwila i postanowiłam się zabrać za zaległe nominacje i odpowiedzieć na Wasze pytania, ale to już w tygodniu.
I pozostając przy pasji tworzenia powstają nowe miętolmetki w nowe wzorki. Jedna będzie dla Dominika do kolekcji, a pozostałe trafią do sklepiku. Jak Wam się podoba Jedynka i Dwójka z kota Prota? Mikołaj ostatnio uwielbia. Chyba dzięki piosenkom, bo śpiewa z nimi.

niedziela, 8 września 2013

Zabawki z metkami - miętolmetki

Obiecałam w komentarzu przy wpisie o odbijaczkach pokazać jakie miętolmetki robię, to proszę :)
Przeważnie z minky, czyli delikatnego, miękkiego, coraz bardziej popularnego i lubianego polarku. Do tej pory wzór w sowy plus fioletowe lub brązowe wypukłe kropki. W poniedziałek powinnam mieć też niebieskie słoniki, morskie kropki wypukłe i małpki z bajki o Kocie Procie, czyli Jedynkę i Dwójkę ;) Do tego oczywiście tasiemki/metki. Przeważnie tkane lub rypsowe, mocne. 

sobota, 7 września 2013

Wełniak made by Manualnia :)

Też macie wrażenie, że dawno nie było o pieluchach :)
Internetowa znajomość i rzucony ad hoc pomysł zaowocował takim cudeńkiem :) W sumie piszemy ze sobą już od dobrych trzech lat, a wszystko zaczęło się od ciąży i forum. Potem rady rękodzielnicze, ja zamówiłam czapeczki różne (choćby takiego fajnego Skrzata - to nie tyle czapa co szaliko-kapturo-coś), Magda kartki i bombki. A i tak przeważnie o wszystkim i niczym piszemy, czyli najlepiej :) Kurcze trzeba się spotkać, a że różne kraje, e tam, z dwójką dzieci to pikuś ;) A tak trochę poważniej, zapewne zauważyłyście, że ostatnio mam małego kręćka na punkcie wielorazowych pieluch. "Ostatnio" czyli dobre cztery miesiące i "małego": nie nie kupuj, nie czytaj, już Ci wystarczy, ale to takie śliczne, takich jeszcze nie mam, nie, ale to nowe wzory, nie, jak ślicznie by wyglądał, ciekawe czy są bardziej chłonne od X, nie X są ok, daj spokój, ale wydają się zgrabniejsze, może spróbować, nie, wystarczy, no może jak z S wyrośnie i je sprzedamy, to wtedy ;) Fragment wewnętrznego dialogu. Taaa, jeszcze trochę i pójdę na pieluchowo-chustowy odwyk :)

środa, 21 sierpnia 2013

Podkłady na ramię rodzica do odbijania

I już wiecie co robiłam w czasie wolnym w ostatnich dniach ;) Szyłam odbijaczki zamiast tetry na ramię, bo zawsze mnie drażniła, chociaż przyznaję, że i jej używam. Te akurat na zamówienie. Kształt powstawał jeszcze w ciąży metodą prób, najwygodniejszy okazał się długości około 50-52 cm i szerokości 24-26 z wcięciem w połowie, czyli jest miejsce na szyję ;) Zastanawiałam się, czy nie zrobić z jednej strony większego, a z drugiej bez, ale tak jest wygodniej - nam. Boki zaokrąglone. Składają się z dwóch warstw - przeważnie flaneli. Jedna kolorowa, w dziecięce wzory, głównie amerykańska, bo bardziej mi odpowiada kolorystyka, czasami polska. Z drugiej gładka biała lub niebieska, rzadziej welurek bawełniany kremowy (jest grubszy).

piątek, 25 stycznia 2013

Przytulanki zrobione przez mamę

Tak jak pisałam w ostatnim poście naszła mnie chęć na zrobienie przytulanek z metkami z polaru minky. Zmierzyłam się z maszyną i w efekcie powstały takie trzy ciumkatki (w rzeczywistości są całkiem proste). Najnowsza poznana przeze mnie nazwa to miętol metki - adekwatna ;) Tak więc przedstawiam Wam moje miziaczki. Każda w innym rozmiarze. Większe obustronnie minky (sówki plus fioletowe lub brązowe kropki), a w mniejszej bawełna z kotkami z jednej, z drugiej polarek minky - taka wersja mini do torebki, wózka. Tasiemki zamocowane tak, że nawet mąż ich nie oderwie, dziecko też nie da rady, bo paranoicznie je poprzyszywałam. Mój osobisty świr z bezpieczeństwem.

czwartek, 1 listopada 2012

Mam słonika!

Udało mi się wylicytować dla Mikołaja na aukcji charytatywnej dla Marcinka turkusowego słonika. Mam nadzieję, że małemu też się spodoba. Na zdjęciach autorki prezentuje się tak:
Jeżeli chciałybyście pomóc, to jeszcze jest wiele aukcji - o tu  :)
*****
Z wieści ciążowych: byłam na wizycie. USG będę miała na kolejnej, ale badanie tętna i przepływów było - wszystko jest dobrze, z szyjką też. Niestety z powodu wymiotów (wirusówka przyniesiona przez M) schudłam i mam napiętą macicę, więc mam jak najwięcej leżeć, brać witaminy i odpoczywać generalnie. Co robię i dostaję powoli świra, ale dam radę. Trochę poleżę, to może potem będę mogła normalnie już funkcjonować :)
Z tego powodu nie jedziemy nigdzie na groby, bo mamy wszędzie daleko. Po obiedzie za to wybieramy się na spacer na cmentarz postawić znicz pod krzyżem. Ten dzień zawsze sprawia, że dużo myślę, wspominam tych, którzy odeszli, szczególnie moich dziadków. Czas ta szybko mija, że trudno wręcz w to uwierzyć. No cóż nie smęcę więcej i wracam do "odpoczywania".

poniedziałek, 15 października 2012

Pomoc dla Marcinka i aktualności

Witajcie,
ostatnio włączyłam się w pomoc dla dwuletniego Marcinka. Więcej informacji znajdziecie na blogu jego rodziców.
Jest też specjalna akcja dla rękodzielników. Można przekazać coś swojego na aukcję charytatywną, licytować, przesłać pieniądze bezpośrednio na konto fundacji, PayPayl itd. Każda kwota się liczy.
Zapraszam Was do:
  • przyłączenia się do wydarzenia na FaceBooku,
  • licytowania na allegro - są naprawdę śliczne przedmioty.
Na razie przekazałam bombkę karczoch, więc jeżeli się Wam podoba licytujcie. Będzie mi bardzo miło, że mogę w ten sposób pomóc Marcinkowi. Zdjęcie przenosi do aukcji.
Mam nadzieję, że się przyłączycie i razem pomożemy.


*****

Ostatnio mało piszę, bo jestem chora, dzisiaj po wizycie u lekarza L4 i antybiotyk. Gdybym się nie zdecydowała, groziło zapalenie płuc, więc wybrałam mniejsze zło. No i mam już powoli dosyć tych dolegliwości. W pierwszej ciąży też byłam chora, ale dopiero po 20 tygodniu jakoś, a teraz dopiero 12/14 tydzień...
W środę usg - mam nadzieję, że u Maluszka wszystko dobrze i nie przejmuje się tym, że mama osłabiona, chociaż kaszel na pewno nie jest dla niego/niej obojętny. Może jak się lepiej poczuję w końcu przeniosę wpisy z bloxa? Wypadałoby ;)

poniedziałek, 1 października 2012

Leniwy weekend

Uwielbiam soboty i niedziele :) Najpierw załatwiliśmy kilka spraw w mieście, potem poszliśmy na obiad do restauracji - pyszny! Po jedzeniu spacer po starówce i powrót Wisłą. Mikołaj zachwycony wodnym transportem i rzeką:

W ogóle się nie bał. Potem powrót laskiem i zbieranie kasztanów i żołędzi - zrobimy z nich koniki i inne stwory, ale to jak zacznie padać deszcz i w domu będzie musiał więcej siedzieć.

środa, 16 maja 2012

Metryczka dla Mikołaja

Nie wiem czy pamiętacie jak pisałam dawno temu, że wyszywam metryczkę dla Bąbla? W końcu ją skończyłam, za dużo rzeczy mnie od niej oderwało, ale udało się ;) Szybciej mi idą hafty na zamówienie, a dla siebie zawsze na końcu robię, grr... Teraz jeszcze tylko ramkę odpowiednią znaleźć, oprawić i powiesić na honorowym miejscu.
O zaległych wpisach pamiętam, ale ostatnio miałam dużo zleceń i mało czasu. Na szczęście/nieszczęście, teraz mam trochę luźniejszy okres, więc nadrobię. Zaraz sprawdzę co u Was. Pozdrawiam.

P.S. Niestety mój schemat haftu jest pokreślony i muszę go wyczyścić, zeskanować, a i tak nie będzie numerów mulin, więc proszę nie pytajcie o przesłanie, bo nie mam.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...