czwartek, 17 października 2013

Drugie życie zabawki | wspomnienia

Robiąc porządki w ubrankach, czytaj: ponowna zmiana rozmiaru i przeglądanie tych po Mikołaju, natknęłam się na jego dawną zabawkę. Pamiętam jak ją kupowaliśmy, jak się nią bawił w parku na ławce, a teraz leżała zapomniana w torbie. Taka zwykła kostka z kolorowym welurem, wewnątrz pianka i dzwoneczek. Niby nic, a zajmie na jakiś czas i cieszy :) Niestety nawet pranie jej nie pomogło, zmechacona, nie najpiękniejsza już i normalnie trafiłaby do kosza, ale od czego ma się świra na punkcie maszyny do szycia? Zrobiłam jej nowe "ubranko" z niebieskiego i brązowego minky w wypukłe kropki, dodałam sówki, masę tasiemek i proszę ;) Jak nowa. O dziwo zainteresowała bardziej Micke'a, który zaczął nią rzucać do nas w formie piłki. Co z kolei rozbawiło Dominika. Powoli i on przejawia nią zainteresowanie, ale na razie miętolmetki wygrywają wśród zabawek z tasiemkami.

A tu zdjęcie z telefonu i rączki Mikołaja i stan zabawki po dwóch latach... 
I tak mnie wzięło na wspomnienia ostatnio. Oglądam zdjęcia M z tego okresu, sprawdzam co potrafił, śmieję się z filmików. Są tak podobni i tak różni jednocześnie. Tak mnie nachodzi refleksja jak to się wszystko szybko zmienia. Niedawno byliśmy tylko we dwoje, ślub, wyprawy rowerowe. Potem radość z ciąży, przygotowania na wielką zmianę, na niewiadomą. Uczenie się nowej roli, obowiązków i radości. Mały biegający Szkrab i decyzja o drugim dziecku. Przeprowadzka. Pierwsze kopniaki, poznanie płci, sesja ciążowa, poród jakże różny od pierwszego. Powrót do domu, poznawanie się Maluchów. I niedowierzanie, że to już prawie pół roku Dominik jest z nami, że w tym czasie byliśmy w tylu miejscach. Połóg i pierwsze miesiące są inne, łatwiejsze i trudniejsze zarazem. I tak czasami szukam w sobie siebie i się zastanawiam czy to ja, czy tak sobie wyobrażałam bycie mamą, żoną? Czy tak chciałam pokierować swoim życiem? O wielu aspektach nawet nie marzyłam, nie wyobrażałam sobie tego spokoju, ufności dziecka, wrażeń i emocji towarzyszących karmieniu. Z drugiej strony ten strach, gdy jest chory, gdy coś się dzieje. Miłość i zmęczenie, chwilami poczucie klęski, świadomość, że może nie jestem taką dobrą mamą, jaką bym chciała, a potem uśmiech Bąbelka, przytulenie, "Mamusiu" i niepewność znika. Duma, że tyle potrafi, że jest taki kochany. Zdziwienie, że tak się szybko zmieniają, że czasami się wydaje taki silny, a chwilami kruchy.

7 komentarzy:

  1. Ależ pięknie ją odrestaurowałaś!

    OdpowiedzUsuń
  2. świetnie odświeżyłaś zabawkę!!! Drugie życie, to jest to:) a faktycznie wszystko się w życiu zmienia i mam wrażenie, że od kiedy pojawił się w naszym życiu B. leci jakoś szybciej, tyle się dzieje...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;) Szybciej, szybciej, zdecydowanie, albo to zwyczajnie jest bardziej zauważalne, bo są takie zmiany. Pozdrawiam

      Usuń
  3. ladnie napisalas o emocjach.ja tez czuje podobnie,jeszcze niedawno zaplanowalismy nalucha,a dzis juz ma rok. tez czasamo zastanawim sie czy dobrze pokieriwalam zyciem i jak tak mysle,to stwierdzam,ze jedbak moglam szybciej zdecydowac sie na dziecko. tez nie wyobrazalamm sobie wiele aspektow macierzynstwa,dobre i zle chwile. i cud karmienia...

    OdpowiedzUsuń
  4. Halo, co tam u Was? Taka cisza... Miałam zaległości, wszystko nadrobilam i znów jestem na bieżąco:*

    Sciskam!

    Mamuszka

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...