Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 lutego 2014

A trzy lata temu...

Mikołaj urodził się trzy lata temu o 5.40, ważył dokładnie 4352 g, z wszystkimi fałdkami mierzył 59 cm i dostał 10 pkt. Taką najwspanialszą Kruszynę po tylu tygodniach oczekiwań zobaczyłam :) Okrąglutki, wspaniały, mój. Nie napiszę, że pokochałam Go od pierwszego wejrzenia, bo nastąpiło to o wiele wcześniej, tygodnie, miesiące wcześniej. To oczekiwanie, rozmowy z brzuszkiem, kopniaki, to wszystko budowało naszą więź. Za to gdy Go zobaczyłam, zapomniałam o bólu porodu, tych godzinach skurczy, niepewności. Sama radość, szczęście. Jest wspaniały i czy to ważne, że się powtarzam? Mój Syn. Hmm... no dobra, nasz Syn :) Starszy Brat. Mikołaj.
Tu miał zaledwie kilka godzin. To zdjęcie oczywiście jest w naszym rodzinnym albumie :) Jak wiele innych, bo musiałam uwiecznić każdą minę, grymas. Chwile gdy spał, jadł, nawet płakał. Pierwszy spacer, pierwszy uśmiech, pierwsze karmienie butelką, pierwszy... Tych pierwszych, niepowtarzalnych, przełomowych chwil było w ciągu tych trzech wiele.
gdy mi go położyli na piersi, to zapomniałam o całym bólu i zmęczeniu, nie wiem jak to możliwe, ale prawdziwe. Jak usłyszałam jego pierwszy - bardzo głośny - krzyk, to uśmiechałam się od ucha do ucha, a jego kolejną czynnością było siusiu na tatusia, który dzielnie przeciął pępowinę

czwartek, 17 października 2013

Drugie życie zabawki | wspomnienia

Robiąc porządki w ubrankach, czytaj: ponowna zmiana rozmiaru i przeglądanie tych po Mikołaju, natknęłam się na jego dawną zabawkę. Pamiętam jak ją kupowaliśmy, jak się nią bawił w parku na ławce, a teraz leżała zapomniana w torbie. Taka zwykła kostka z kolorowym welurem, wewnątrz pianka i dzwoneczek. Niby nic, a zajmie na jakiś czas i cieszy :) Niestety nawet pranie jej nie pomogło, zmechacona, nie najpiękniejsza już i normalnie trafiłaby do kosza, ale od czego ma się świra na punkcie maszyny do szycia? Zrobiłam jej nowe "ubranko" z niebieskiego i brązowego minky w wypukłe kropki, dodałam sówki, masę tasiemek i proszę ;) Jak nowa. O dziwo zainteresowała bardziej Micke'a, który zaczął nią rzucać do nas w formie piłki. Co z kolei rozbawiło Dominika. Powoli i on przejawia nią zainteresowanie, ale na razie miętolmetki wygrywają wśród zabawek z tasiemkami.

środa, 3 lipca 2013

Wspomnienia i drugie dziecko

Mija czas, Dominik się zmienia i coraz częściej zastanawiam się jaki był Mikołaj w tym okresie, co wtedy robiłam, jak się rozwijał. Zaczęłam przeglądać blog i czytać wpisy z tego okresu i nie mogę się nadziwić, że to czy tamto robiłam, bo całkiem o tym zapomniałam. Przy okazji też powoli przenoszę je z bloxa tu. I jak czytam, to mam wrażenie, że są tacy sami, a jednocześnie widzę jak się różnią, zarówno moi synowie, jak i opieka nad nimi. Po powrocie z pracy Tomek zabierał malucha na spacer a ja miałam czas tylko dla siebie, teraz rzadko z dójką wychodzi sam, więc albo idziemy razem, albo się wymieniamy i zostaję w domu ze starszym, układamy klocki, puzzle, czytamy, malujemy, pieczemy itp., a on spaceruje z młodszym. Wszystko było takie nowe, już trzymiesięcznemu bąbelkowi czytałam ;) Jakby bardziej się starałam, ale też byłam mniej pewna tego czy robię coś dobrze, teraz wiem więcej, choć zdarza się, że popełniam głupie błędy - choćby przeziębienie na weselu przy klimatyzacji. Zupełnie zapomniałam o horrorze i niepewności, gdy ubzduraliśmy sobie, że M może nie słyszeć i o tej radości, gdy okazało się, że jednak wszystko jest dobrze. Poza tym się przeprowadziliśmy, mamy większe mieszkanie, innych znajomych, mąż krócej jest poza domem, bo odpada dojazd.
Często w komentarzach i na spotkaniach ze znajomymi słyszę pytania: jak to jest z dwójką, czy trudniej, jak Mikołaj reaguje, czy jest łatwiej z małym itd.

wtorek, 20 września 2011

Chusta wiązana do noszenia - podejście drugie

Pisałam już o pierwszej próbie (tu) i mimo ogólnie pozytywnych wrażeń, jakoś długo po nią ponownie nie sięgałam, aż do teraz. Musiałam oddać krew do testów, nie miałam z kim zostawić M., a laboratorium na piętrze bez wind itp., a nie chciałam wózka zostawiać. Zawinęłam Bąbla w chustę i w drogę. Szok! Było fantastycznie, ponad godzinę i nie czułam tych 9,5 kg. Cudownie się go nosiło, on też zadowolony, rozglądał się i pod koniec smacznie zasnął. Nadal wzbudzaliśmy małą sensację, bo jednak mimo wszystko chusty jeszcze aż tak popularne nie są. Zaczepiły mnie dwie starsze panie i wypytały czy sama mogę wiązać, czy ktoś jest potrzebny od kiedy i do kiedy można tak nosić dzieci, czy mi wygodnie i tysiące innych podobnych pytań. Nie wiem dlaczego za pierwszym razem, aż tak pozytywnie nie byłam nastawiona, chyba odrobinę za nisko usadowiłam M., teraz był wyżej i dużo lepiej mi się go dźwigało. Wielkim plusem był kontakt jaki z nim miałam. Polecam i jeszcze raz polecam. Tak myślę, że może jeszcze byłam osłabiona po porodzie, albo źle dociągnęłam może?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...