Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże małe i duże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże małe i duże. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 kwietnia 2014

Basen w Barcinie

Mieliśmy w planach wypoczynek na świeżym powietrzu, ale że padał deszcz, to postanowiliśmy przejechać się na basen. Perła w Bydgoszczy prawdopodobnie byłaby pełna, w Solcu Kujawskim byliśmy ostatnio i było bardzo fajnie, ale chcieliśmy poznać nowe miejsce. Mąż słyszał pozytywne opinie o basenie w Barcinie. Decyzja zapadła i tym sposobem spędziliśmy bardzo miło czas w aquaparku :)
Nasza rodzina zdecydowanie uwielbia zabawy w wodzie. Pakowanie poszło szybko, Mikołaj zabrał swoje kąpielówki, klapki, czepek i rękawki do ukochanego plecaka. My całą resztę włącznie z jedzeniem, bo gdyby się pogoda poprawiła, to może podjechalibyśmy jeszcze gdzieś dalej, albo odwiedzili plac zabaw. Droga minęła nam szybko i spokojnie. Na miejscu jeszcze skusiliśmy się na dmuchaną piłkę i czas szaleństw w wodzie :) 
Poniższe dwa zdjęcia to zrzut ekranu z wirtualnego spaceru ze strony BOSIR, bo nie wpadłam na pomysł zrobienia zdjęć obiektu. Pierwsze to widok z rodzinnej zjeżdżalni. Oczywiście próbowaliśmy i był zjazd w duecie Mikołaj+Tata i Mikołaj+ja :) Szaleństwo! Po prawej widać mniejszą zjeżdżalnię niby słonika kończącą się w płytkim brodziku i tu dopiero była fascynacja i zjeżdżanie, zjeżdżanie i zjeżdżanie. Już samodzielne. Dominik też próbował. Poza tym trochę pływania z rękawkami, gonienie piłki, samochodzików, podskoki i takie tam.
I my w swoim żywiole. Widać ten plusk i radość - prawda? :)

środa, 9 kwietnia 2014

Spacer, niby taki sam a inny :)

Dominik rośnie jak na drożdżach. Ukradkiem minęło 11 miesięcy i zbliża się roczek. Włosy coraz dłuższe i mimo podcięcia przeze mnie nadal za długie i takie rozczochrane, więc powoli się szykuję na wizytę u fryzjera, albo zbieram odwagę na samodzielne strzyżenie maszynką, tylko tu efekt może być zaskakujący i daleki od zamierzonego :) Zęby nadal dwa i więcej chyba jeszcze przez jakiś czas nie będzie, czyli idzie w ślady Mikołaja. Coraz więcej potrafi, stawia pierwsze samodzielne kroki. Na razie dwa, trzy, ale się rozpędza i coraz częściej próbuje. Wróżę mu niedługi sukces, a sobie latanie za nim ;) Na szczęście nadal śpi w ciągu dnia - codziennie, raz, ale zawsze. Chodzi spać w okolicach 20, raczej przed, a budzi się koło 6.30-7, więc też tragedii nie ma. Jeżeli ktoś w tym miejscu pomyślał, że śpi bez przerwy to błąd krytyczny, budzi się na mleko jeszcze.
W związku z tymi zmianami, chęcią chodzenia, poznawania, dotykania wszystkiego zmieniła się też forma naszych spacerów. Wprawdzie jeszcze wytrzymuje w wózku na zakupach czy czas dotarcia do placu zabaw przetrwa całkiem spokojnie, ale jak już widzi, że się zbliżamy, to nie ma mocnych. Chce wyjść i się bawić! Co za frajda w samym siedzeniu i oglądaniu innych? Praktycznie codziennie jesteśmy na placu zabaw. Piaskownica to jego nowe królestwo, szczególnie łopatka i niszczenie moich budowli i babek. Najchętniej wychodzi jak jest też Mikołaj z nami. Poza tym odkrył przyjemność huśtania się na zwykłej i takiej podwójnej huśtawce z Bratem. Oczywiście place zabaw nam się zmieniają, bo na każdym jest coś innego, a i mi by się szybko znudziło to samo miejsce. Z Mikołajem przetrwałam tylko dlatego, że było kilka znajomych mam i czas zabaw dzieci, to był czas naszych pogaduszek. Teraz jakoś mało dzieci jest i nie wiem czy to ja w tak dziwnych godzinach chodzę, czy w złe miejsca?
Nawet spacer do lasu już nie jest taki sam, bo przecież "Mamo tam jest mech, igiełki i ja muszę być bliżej, dotknąć, powąchać", a "może to się je"? Jest ciekawie :) Chociaż opcja szybkiego marszu i spalania kalorii odpadła, to za to więcej dźwigam, oczy dookoła głowy i jeszcze umiejętność przewidywania przyszłości poproszę, bo pomysły są przeróżne.

piątek, 4 kwietnia 2014

Czas na rowery

Pisałam, że mamy z mężem małego kręćka na punkcie rowerów? Nie? To czas najwyższy :) Nawet nasza druga podróż poślubna to rowery, namiot i Bornholm - polecam! Ekhm... druga, bo my z różnych powodów braliśmy cywilny rok przed kościelnym. I tym sposobem w tym roku będzie nasza 6/5 rocznica.
Ale nie o tym miało być. Mikołaj swój rower dostał na drugie urodziny i szybko chwycił co i jak. Może dzięki temu, że wcześniej szalał na jeździku. Tak czy inaczej uwielbia jeździć. I na swoim rowerku i wcześniej na foteliku jako pasażer. Teraz jest już powoli za duży i jego miejsce zajął Dominik. Tym sposobem wczoraj w czwórkę otworzyliśmy sezon rowerowy :) 
A to nasz sprzęt u celu, czyli na placu zabaw dalszym. Męża z fotelikiem, mój i Mikołaja z koszykiem i kredą aktualnie plus kask obowiązkowo.
Moi mężczyźni prezentowali się mniej więcej tak :) Dominika w sumie nie widać niestety.
To pierwszy raz Dominika, więc bez szaleństw. Podobało mu się, cały czas się rozglądał i uśmiechał. Na placu zabaw za pomocą kredy robiliśmy kolorowy piasek, zamki. Trochę czasu spędzili na huśtawkach. Poznaliśmy nową koleżankę i M rozmawiał z nią o ulubionych bajkach. Potem powrót do domu.
W sumie niezupełnie, bo sama jeszcze pojeździłam godzinę po leśnych drogach. Bez dzieci, bez celu, wolność! Tego mi brakowało. I teraz część wyjść na kijki pewnie na dwa kółka zamienię :) I się pochwalę, że schudłam ostatnio 4 kg, do celu jeszcze tylko 8-10... tylko ;) Przy takiej pogodzie dam radę!

wtorek, 27 sierpnia 2013

Ciuch! Ciuch! Koła w ruch

Dzisiaj byliśmy w Muzeum Kolei Wąskotorowej w Wenecji koło Żnina. Gorąco polecam na jednodniowy wypad rodzinny :) Mikołaj zachwycony i nie marudził, nie znudził się, a oglądał, zaglądał, wchodził, dzwonił, jechał, zwiedzał. Lokomotywy, wagony i wiele innych, można się przejechać, jest plac zabaw dla maluchów i ogólnie zadziwiająco sporo atrakcji. Jazda kolejką jest wolna, ale obfituje w malownicze widoki, choćby osada w Biskupinie, jeziora, pola, taka polska sielanka trochę.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...