Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwój. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwój. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 listopada 2014

18 miesięcy

Kiedy? Kiedy to minęło? Dominik niedawno skończył półtora roku. Taki uśmiechnięty, radosny chłopczyk, coraz mniej przypomina bezradną, małą kruszynkę. Coraz więcej potrafi, zaczyna więcej mówić i zdecydowanie pokazuje czego chce.
Może kurtka po Mikołaju jest jednak "ciut" za duża jeszcze ;)

Ma swoje zwyczaje. Koło naszego bloku rośnie kasztanowiec i zawsze jak wracamy z klubiku (czasami zajmuje nam to nawet 3 czy 4 razy więcej czasu niż spacer do) to woła "kasztan" i mnie ciągnie do niego, szukamy kasztanów, jak znajdzie, to mi daje i szuka dalej. Teraz już niestety się skończyły, ale jeszcze zawsze ma nadzieję, będziemy musieli innej atrakcji poszukać. 
Wieczorem, gdy zbliża się pora snu, mówi wszystkim papa, idzie się myć - najczęściej z Tatą, potem woła "Mama", ubieramy się, robimy wszystkim ponownie papa i nie, nie idziemy spać, najpierw daje wszystkim buziaka, bierze mnie za rękę, prowadzi do sypialni, zamyka drzwi (punkt obowiązkowy) i gramoli się na łóżko, mleczko i śpi.
Wychodzimy na dwór, nie zapomni o niczym, pokazuje na główkę i mówi "czapka", przynosi mi buty gdy chce wyjść, swoje tez przygotuje i czasami tylko Mikołaja przez pomyłkę chwyci. Ostatnio ulubionym nowym słowem jest "tramwaj" i "pingwin" (?). Pomijam oczywiste: "Mama", które zdecydowanie króluje i bije inne na głowę. Z dawnych nadal lubianych "tam".
Polubił zdecydowanie czytanie książek i przynosi, sadowi się i czytamy. Księgę dźwięków mógłby praktycznie czytać sam, bo zna większość dźwięków, część z gestami i może dlatego tak ją lubi? Bardzo chętnie sięga po "Świeci gwiazdka" i książeczki z serii Mały Chłopiec.
Zmienia się, rośnie, od jakiegoś czasu ma etap "ja sam". Sam zjem, podniosę, przewrócę stronę w książeczce, pomaluję, wejdę, zejdę, zamknę, otworzę, wyrzucę, sam. Wszystko sam i we wszystkim pomogę. Polubił jazdę samochodem, choć nie jeździmy dużo. Siedzi z tyłu i kręci swoją kierownicą, naciska, przeżywa, przy dłuższej podróży śpi :)
Tak myślę i mogłabym pisać i pisać i pewnie powstałaby książka o nim na tym etapie, a jednocześnie, kiedy bym nie usiadła, to napisałabym coś innego. Może o klubiku, o tym jak coraz chętniej chodzi, jak mnie wita z uśmiechem, rzuca wszystko i pędzi do mnie, podnosi ramiona, woła "opa!" i się wtula, robi wszystkim papa, ale jak go ubiorę, to jeszcze wraca i chciałby się pobawić, tylko już ze mną, a może chce się tylko jeszcze raz pożegnać z dziećmi?
Czasami zrobi coś, co wydaje się tak wyjątkowe i wspaniałe, że jestem pewna, że nie zapomnę tego nigdy, ale łapię się na tym, że jednak te małe cuda codzienności gdzieś znikają, zapomina się o nich. Czytałam ostatnio wpisy wcześniejsze, te sprzed kilkunastu miesięcy, jeszcze z ciąży, czy nawet wcześniejsze, gdy Mikołaj był takim malutkim Bąblem i jestem zdziwiona, o ilu rzeczach już zapomniałam i sobie dzięki nim przypomniałam. Przeglądałam też zdjęcia i filmiki na dysku i widzę, jacy moi Synowie są podobni choć inni, podobne zachowania, gesty, często łapię się na tym, że coś co zrobi Dominik pobudza pamięć i wspomnienie czegoś podobnego, co robił Mikołaj. I on był kiedyś taki mały... a teraz, teraz jeździ na rowerze, jest średniakiem w przedszkolu, układa puzzle, robi laurki, pomaga w pieczeniu, ma swoich kolegów, zainteresowania.
Coś popłynęłam z tym tekstem i dygresjami chyba :) Miało być o Dominiku, a może nie o nim, może o nas, o tym co się przez te półtora roku zmieniło, że tak naprawdę od porodu minęło 18 miesięcy, ale w rzeczywistości w naszych myślach, planach najmłodszy jest przecież dłużej. Już w ciąży z myślą o nim urządzaliśmy mieszkanie choćby, rozmawialiśmy z Mikołajem przygotowując go na zostanie Starszym Bratem. Właściwie o tym kiedy zaczyna się macierzyństwo pisałam już... wow cztery lata temu... 4 lata?!? Tak czy inaczej TU :)
Dobrze, może jednak skończę na dziś. Chociaż jeszcze dane statystyczne ;) Ubranka na 92, w część 86 jeszcze wchodzi. Zębów "aż" 7. Waga... hmmm kilkanaście, ale ile dokładnie nie mam pojęcia. Wypadałoby Krasnala zważyć :) Buciki 22/23.
Zbliża się 3 na ranem/w nocy - dlaczego jeszcze nie śpię? Za 3-3,5 godziny Dominik się zbudzi i się zdziwię, że się nie wsypałam, więc czas zrobić "papa" ;)

środa, 15 stycznia 2014

I ruszył!

Tak, tak raczkujemy już coraz lepiej. Pokazywanie przez Mikołaja i przeze mnie musiało pomóc. To samo próby skakania i chodzenia, bo wzmocniły nóżki i nagle z dnia na dzień raczkujemy. Jeszcze nie jest to prędkość światła, ale się przemieszcza zdecydowanie i w pożądanym kierunku. To teraz oczy dookoła głowy do potęgi n poproszę :)
Nie wiem czy uda mi się wgrać film, ale może. Jeżeli się nie włącza to tu link bezpośredni. Muzyka na chybił trafił, chodziło głównie o zatuszowanie mojego entuzjastycznego kibicowania :) Brawa dla Pana w szarych spodenkach poproszę :)

czwartek, 9 stycznia 2014

Skok rozwojowy i Dominik w liczbach

Skomentowałam wpis u Oli o nagłym skoku rozwojowym rocznego malucha i stwierdziłam, że i u nas tak jest. Co mnie nie dziwi, bo z Mikołajem było podobnie, cisza, coś tam ćwiczył i nagle: Bum! raczkuje, wspina się, klaszcze i coś tam jeszcze. Z Dominikiem teraz mamy okres, gdy nagle potrafi coś, czego niedawno nie umiał i to kilka rzeczy:
  • stoi już bardzo ładnie (klik) i coraz odważniej sięga po coś, rozgląda się, przekręca
  • stara się podnieść z leżenia na brzuchu na czworaka, tu chwyta się szczebelków łóżeczka i przechodzi do klęczek i wstaje - to mu jeszcze nie zawsze wychodzi
  • za to technika z leżenia do siadania i podciągania się opanowana :) 
  • przemieszcza się na siedząca - nie mam pojęcia jak to robi, ale sadzam go w jednym miejscu i nagle jest w drugim bez przekręcania się
  • obracanie się plecy-brzuch-plecy czy leżenie-siedzenie-leżenie, to już pikuś
  • przeprosił się z raczkowaniem i próbuje podnieść pupę i kilka kroków/kolanek pójść do przodu. 
Pomagamy mu w tym z Mikołajem i pokazujemy co i jak. Często czytam, że przy dwójce starsze się cofa - u nas tego nie ma. Jak go poproszę to w formie zabawy raczkuje, ale poza tym go to nie kręci. Za to zaczął opowiadać bajki, podaje Dominikowi zabawki, odkąd Braciszek stoi, to coraz chętniej odwiedza go w łóżeczku, a Dominik chętnie obserwuje u Majka w pokoju jego zabawy z nami. Najlepszą "zabawką" Młodszego jest właśnie Starszy Brat :)

wtorek, 16 lipca 2013

Uśmiech i... ja siadam!

Jedną ze wspanialszych rzeczy, która mnie ostatnio spotyka i to w czterech ścianach mieszkania, z daleka od ludzi, jest śmiech Dominika. Taki niewinny, radosny, niewymuszony, prawdziwy i tylko dla mnie :) Wspaniały. Jest lekiem na całe zło. Nie ważne, że mam zły dzień, że płakał wcześniej, o wszystkim zapominam, gdy się do mnie uśmiechnie. Taki prawdziwy śmiech ma moc! Nie można na niego nie odpowiedzieć uśmiechem, ulgą, radością, dumą. Może brzmi to dziwnie, ale przypuszczam, że wiele z Was też tego doświadcza i zrozumie. 
Uśmiech Mikołaja działa podobnie, choć jest już bardziej rozbrajający i świadomy. Zdążyłam się do niego przyzwyczaić, spodziewam się go zobaczyć z rana, chociaż nadal działa cuda, a mały rozbójnik potrafi go wykorzystać. Za to niezmiennie mogę go podziwiać śpiącego, nagle to żywe dziecko jest spokojne, bo że w jednym miejscu to niekoniecznie, przecież po łóżku należy wędrować.
Naszym porannym rytuałem po karmieniu w okolicach 9 jest "rozmowa" i gimnastyka. Tata w pracy, starszy brat w przedszkolu, a my szalejemy. I tak po jedzeniu zaczyna się rozkoszne: "gu", "agu", "go" itp. Boskie! Takim cieniutkim, niewinnym głosikiem :) W tym czasie przeważnie się też odbija, a potem ćwiczenia. Rączki w górę, klaszczemy, rączki w bok, zginanie nóżek itd. I ostatnio ja tu rączki w górę delikatnie, a ten Szkrab zgina łokcie i bach! Siedzi. Spokojnie go podtrzymałam, położyłam i dalej ćwiczenia i nagle szok. Że co, że siedzi! Przecież to Dominik a nie Mikołaj! I usiadł? Nawet mi do głowy nie przyszło by w ogóle z nim tego próbować i nadal tego nie robię, ale Bąbel wie lepiej i sam czasami się podciąga. Szok, szok i jeszcze raz szok. Przy tym taka radość i no cóż przyznaję duma :)
Tak z wieści rodzinnych: już w niedzielę chrzest. Zaproszenia rozesłane (takie, tyle, że więcej), ubranko zamówione, plan co na obiad i jakie przekąski jest. Teraz tylko jeszcze na świeżo do spowiedzi, tuż przed mszą formalności z księdzem i się zacznie. 
A i na wadze -3 kg :) Zostało do wymarzonej i realnej jeszcze 12, ekhm ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...