Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bydgoszcz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bydgoszcz. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 września 2014

ZOO w Myślęcinku

W środę Mikołaj namówił mnie na "wyprawę" do ZOO. Właściwie, to nie musiał mnie namawiać, bo gdy tylko zaproponował, to podchwyciłam pomysł. Dominik poszedł do klubiku, a my spędziliśmy dwie godziny sam na sam, bo tego czasu tylko z mamą Starszy ma ostatnio mało. Bydgoskie ZOO nastawione jest głównie na polską faunę, ale ma też kilka gatunków zwierząt zagranicznych. Nie jest może bardzo duże, ale w sam raz na zwiedzanie z dziećmi. Z myślą o najmłodszych jest też wydzielone mini zoo z domowymi zwierzętami. Ponieważ było trochę zimno zabraliśmy ze sobą herbatę i nieodłączną hulajnogę, żeby Mikołaj się ruszał a nie marzł. Wyprawa udana :) Spore emocje wzbudził niedźwiedź, a największą ciekawość wydry i osioł. O i ptaki wszelkiego rodzaju, ale głównie bociany i kaczki. Piórko też, na plac zabaw chciał zajść oczywiście, ale że i koło nas jest ich dużo, a Dominik czekał na nas w klubiku, to nie skorzystaliśmy.

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Spotkanie w Bydgoszczy - blogowe WOW

Chyba jeszcze tak długo żadnego wpisu nie pisałam. I nie chodzi o to, że tak długi jest, a o to, że mam bardzo mieszane wrażenia ze spotkania, próba odczytania zdjęć kończy się wspaniałym "błąd karty", wyjazd do mamy całkiem pomieszał mi rozkład dnia, do tego problemy z dostępem do internetu i jest jak jest, czyli późno.
Plakaty by Daria z Hej Misiek.
Kilkadziesiąt osób prowadzących blogi, czasami z rodzinami spotkało się 24 maja w Park Hotelu. Na spotkanie czekałam od dłuższego czasu, Mikołaj też się szykował na "bydgoskie Woooow! Ahoy przygodo! Hasło na dziś: kulki!"... - dlaczego bydgoskie nie wiem, sam na to wpadł, albo Mąż coś przekręcił, a wow brzmiało w jego wydaniu niczym ryk lwa :) Było to zdecydowanie odmienne spotkanie, choćby ze względu na ilość osób i zaangażowanie dzieci od poznańskich warsztatów. Jeżeli chodzi o organizację, nie mogę dziewczynom niczego zarzucić. Paulina i Martyna zajęły się wszystkim z dużym wyprzedzeniem, przez cały czas odpowiadały na ewentualne pytania i aktualizowały informacje na fb i blogu. Nie miały wpływu na to, że nie było animatorki, bo z powodów losowych nie mogła przyjechać, ani na to, że zamiast sama z Mikołajem lub całą czwórką, na spotkaniu byłam z dwójką maluchów, bo mąż miał wykład i nie mógł go przełożyć. W efekcie zgodnie z przewidywaniami Starszy od razu po przyjściu zaginął w kąciku zabaw w kulkach, klockach, zaabsorbowany nowymi kolegami i tylko zawitał na obiad, czasami na picie i na próbę wspólnego tańca. Za to Młodszy po pierwszym szoku spowodowanym nagłym zderzeniem z tyloma osobami, dziećmi i tym, że ktoś od wejścia mu robi zdjęcie stwierdził, że pora zwiedzać, poszukać brata, tego dotknąć, to zdjąć, tam pobiec, poszukać brata, napić się, wejść po schodkach, stanąć na górze, bo jak się schodzi, pobiec dalej, na ręce do mamy, a gdzie brat, a kto to, może się przytulę i bam na ziemię, o tam klocek...

czwartek, 1 maja 2014

Jezioro Balaton - majówka 2014

Jezioro w mieście. Niby nic niezwykłego, ale jakimś cudem odkryliśmy je dopiero dzisiaj i to na mapie, więc postanowiliśmy zobaczyć jak wygląda. Balaton, ten w Bydgoszczy, nie na Węgrzech, można spokojnie obejść z wózkiem, obok znajduje się mały park i plac zabaw. Jest sporo wędkarzy, bo jest zarybiane. Zadziwiająco dużo łabędzi i innego ptactwa. Niby nic wielkiego, ale spokojne miejsce, w którym można odpocząć.
Przy okazji odkryliśmy dmuchawce :)

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Wesołe miasteczko

W sobotę Mąż miał urodziny, ale dzień przypominał raczej ten z dziecięcych marzeń ;) Żeby nie było w piątek zrobiłam karpatkę, w sobotę się trochę wyspał, a w niedzielę był tort, ale wracając do soboty. Wyszliśmy z domu po 9, więc place zabaw były nasze, a wesołe miasteczko jeszcze zamknięte. Wybraliśmy się rowerami. Pierwszym celem był duży plac zabaw, o którym już wspominałam choćby tu czy tu. Mikołaj pojeździł trochę po specjalnej trasie dla małych rowerzystów, potem wspólnie z Młodszym Bratem piaskownica, trochę zjeżdżalni i huśtawek. 
Obowiązkowe odbijanie i kopanie piłki. I tu nie tylko Mikołaj szalał, chociaż jednak zdecydowanie więcej biegał. Za to Dominik ćwiczył chodzenie i idzie mu już coraz lepiej. Zdjęć nie mam, bo stałam na bramce :)
O 11 otwierali wesołe miasteczko, więc koniec zabawy i na rowery. Tu pierwsze co się dało zauważyć, to za głośna muzyka i hałas. Tradycyjnie ceny biletów mnie szokują już. Właściwie jak tak piszę, to przypominam sobie bardzo podobny weekend rok temu, gdy Mikołaj pierwszy raz był w wesołym miasteczku, a Dominik jeszcze leżał. Tym razem już skończył 3 lata i jest wyższy, odważniejszy i na więcej atrakcji mógł wejść. Dominik też był zainteresowany, obserwował, ale jeszcze jednak jest za mały. Najpierw było szaleństwo w basenie pełnym kulek. Potem samochodziki i kolejka, a na koniec przelot helikopterem ;) I pamiętam, że kiedyś się podnosił i obniżał sterowany drążkiem, a teraz to zmienili na dwa przyciski i to już nie jest to :)
Po tylu atrakcjach powrót do domu na drzemkę i obiad, a popołudniu Myślęcinek, ale to już innym razem, bo i tak długo Was męczę ;)
 Teraz tylko zdjęcie części placu zabaw - zamek, który Mikołaj uwielbia. I nie tylko on.

wtorek, 4 marca 2014

Spacer wzdłuż Brdy

Wspominałam, że mieszkamy teraz w Bydgoszczy? Może część z Was się domyśliła, gdy wspominałam o filharmonii czy wyjściu do opery ze zdjęciami, albo pobycie w Myślęcinku :) Jakoś tego faktu nie ukrywam. Przeprowadziliśmy się trochę ponad rok temu, a poza najbliższą okolicą, którą poznałam bardzo dobrze dzięki codziennym spacerom, miasta niestety nie znam. Oczywiście byłam kilka razy w centrum i innych dzielnicach, siostra tu studiowała, a z Torunia nie było daleko, więc ją odwiedzałam, ale nadal czuję się tu ciut obco. W weekendy często jeździmy na Wyspę Młyńską, bo Mikołaj bardzo lubi plac zabaw, a i widoki są interesujące. Pierwszy dzień naszego długiego miesięcznego urlopu spędziliśmy spacerując po Starówce (tu kilka zdjęć). Mam wrażenie, że miasto jako takie jest często niedoceniane i kojarzone raczej z przemysłem. W rzeczywistości jest tu dużo zieleni. Opera, filharmonia, teatr, kina. Miejsca zabaw dla dzieci, aquapark. Kompleks rekreacyjny w Myślęcinku z zoo, placem zabaw, możliwością jazdy konnej, parkiem linowym itd. Sporo atrakcji, a sama nie znam jeszcze większości. Postanowiłam to zmienić i częściowo się z Wami dzielić tymi małymi odkryciami. Dla zainteresowanych etykieta Bydgoszcz.
W niedzielę mimo przeziębienia (najpierw dopadło Mikołaja i Tomka, a teraz ja leżę z antybiotykiem i jedynie Dominik się dobrze trzyma) poszliśmy na spacer. Wzdłuż Brdy. Było karmienie kaczek i łabędzi, było podziwianie widoków i zabawa na placu zabaw. Właściwie to Mikołaj się bawił, a Dominik spokojnie spał w wózku.
I tak wzdłuż Brdy zbliżaliśmy się do Starówki. I dalej do piasku, na którym latem jest boisko do siatkówki, do symbolu lata - truskawki, placu zabaw.
Dominik wylądował na ziemi i bawił się łopatką, chyba pierwszy raz, bo chociaż już jest mobilny i nie raz był na huśtawce, czy raczkował po placach zabaw, to z łopatką nie miał przyjemności. Bardzo mu się spodobała i nie chciał nikomu oddać. A na placach dzieci ogólnie pożyczają sobie zabawki innych i tak gonił za każdym i wymienialiśmy na coś innego. Jest tam taka budka, niby dom, czy kuchnia, w której Mikołaj chętnie się bawi i Dominik oczywiście zaglądał, co i jak. Podszedł jakiś chłopiec i chciał go odepchnąć, a oburzony Starszy Brat: "Ej! To mój Dominik! Zostaw!" :) A my siedzieliśmy obok zachwyceni :)

czwartek, 1 sierpnia 2013

Dzień 1. Jeszcze w domu, spacer po Starówce

W tym roku mamy wyjątkowe wakacje, bo trwają aż miesiąc. Tylko pytanie czy to na pewno jest urlop? Mikołaj nie chodzi do przedszkola, bo jest zamknięte, mąż wziął urlop połączony z tacierzyńskim, ja jestem na macierzyńskim, a Dominik, no cóż on jedzie tam gdzie ja i pierś. Generalnie planujemy spędzić większość u mojej mamy z wypadami na morze i jeziora, trochę w Trójmieście. Bez harmonogramu, pośpiechu. Za to z dziećmi 24/24 i 7/7. Ten ostatni punkt nie tyle z miłości i wyboru, co z braku innych możliwości, ale nie narzekam. No może trochę żałuję, że nie będziemy mogli gdzieś wyskoczyć choćby na kilka godzin jedynie we dwoje, ale trudno. Za to na pewno nie będę mogła powiedzieć, że spędzam z nimi mało czasu :)
Dzisiaj jeszcze formalności związane z nowym samochodem (nadal mogę skakać z radości) i pranie, pranie, pranie po tygodniowym braku pralki. Niestety nie było sensu jej już naprawiać i kupiliśmy nową. Prawdopodobnie możecie sobie wyobrazić ile się uzbierało przy dwójce maluchów mimo sporadycznego ręcznego prania. Poza tym pakowanie i przygotowanie mieszkania na teoretycznie miesięczne wakacje. Podejrzewam, że max po dwóch tygodniach i tak tu wpadniemy, ale w razie czego wolę przygotować choćby kwiaty i takie tam.

wtorek, 7 maja 2013

Dzień z tatą to dzień pełen atrakcji ;)

Oczywiście z mamą też nie można się nudzić, ale... Mężczyźni się dobrze rozumieją i przeważnie tata pozwala na więcej. Napisałam o pierwszym spacerze, a zapomniałam, że tego samego dnia Mikołaj był z tatą w parku dinozaurów i na dużym placu zabaw, czyli szalał i wrócił do domu padnięty, ale zadowolony. Tym razem same zdjęcia.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...