Wróciliśmy. Zmęczeni, ale i paradoksalnie wypoczęci ;) Odgruzowuję skrzynkę pocztową i powoli mi się to udaje, ale to trochę potrwa niestety. A co się u nas działo? Na pewno nie napiszę wszystkiego w jednym poście, bo o połowie zapomnę, ale się postaram jakoś to ogarnąć ;)
Wyjechaliśmy w czwartek, ukrop straszny, autobus miejski to nieporozumienie. Za to pociąg z klimatyzacją, do którego można wjechać wózkiem to jest to - niech żyje Arriva! Potem jeszcze godzinka samochodem i jesteśmy. Nie ma jak rodzinny wyjazd bez samochodu na wieś ;) Byliśmy późno, więc szybka kolacja, mycie dzieci i spać.
W piątek przedweselne przygotowania, zostaliśmy w domu odbierając wszelkie możliwe paczki, ciasta itd., siostra pojechała załatwiać tysiące spraw, podobnie mama, a my mieliśmy jedynie nie przeszkadzać. Przeszliśmy się na spacer - planowo nad jezioro, ale okazało się, że po tylu latach znajome ścieżki w lesie się pozmieniały, część drzew wycięto, posadzono nowe, część dróg poszerzono i w efekcie nad wodę nie dotarliśmy. No, poza rzeką, nad którą nie można nie trafić ;) Później się okazało, że jednak pamięć mam dobrą, a jedynie pojęcia "blisko", "daleko" są inne, gdy się maszeruje z dwulatkiem. Mikołaj szedł dzielnie podekscytowany wizją kąpieli, a Dominik tradycyjnie spał w wózku. Po kilku km starszy wylądował na tacie na biodrze, potem na barana i tak jeszcze kawałek przeszliśmy, a on zasnął. Stwierdziliśmy, że bez sensu byłoby szukanie dalej, więc zawróciliśmy. M trafił do gondoli, a D na ręce, jednak łatwiej nieść 6-7 niż 14 kg ;) Po drodze przebiegła przed nami sarna i nie wiem dlaczego się zdziwiłam, że jest tak blisko nas, w końcu byliśmy na jej terenie.

Wieczorem zaczęli się zjeżdżać pierwsi goście i był grill. Na Kaszubach - a przynajmniej w naszym rejonie - jest tradycja, że w przeddzień ślubu przychodzą znajomi na tłuczenie szkła, od początku była mowa, że nie za bardzo nam się to uśmiecha i na szczęście nas ominęło (tzn. przyszło jedynie kilka osób), ale że nigdy nic nie wiadomo jedzenie i alkohol były gotowe. Dzieci spały, a my mogliśmy porozmawiać.